Moje wędkarskie serce zostało w Słowenii” – Nie jedziemy na jezioro Hornborga na szczupaki – niestety , ale za to na horyzoncie pojawiła się nowa opcja – Słowenia rzeka Sava Bohinjka. Chyba najlepsza moja wyprawa wędkarska ( tylko 3 dni – ale jakie ) zaczęła się od lotu z Warszawy do Ljubljany, tylko półtorej godziny szybko i bezboleśnie. Na lotnisku na miejscu poczekaliśmy na Piotra, który trasę przebył samochodem. Odrbrał nas i ruszyliśmy w stronę miejscowośći Bled, gdzie znajdował się na lodge. Następny poranek przywitał nas słonkiem – co z reguły znaczy z rybami słabo. Nie tym razem …
Fragmenty artykułu o naszej wyprawie, który ukazał się w marcowym wydaniu WŚ, autrostwa Piotrka z Eventur Fishing, >
SŁOWENIA JAK NOWA ZELANDIA
Łowienie na muchę dorodnych pstrągów w szmaragdowej, przejrzystej na kilka metrów wodzie, w otoczeniu ośnieżonych skalistych szczytów, świerkowego lasu i wąskich krasowych kanionów… Tak, taki obrazek śni się z pewnością wielu wędkarzom. Wydawałoby się, że marzenie to jest trudne do zrealizowania. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że prawdziwy wędkarski raj znajduje się bardzo blisko naszych granic. Nie gdzieś hen, na drugiej półkuli, a na Bałkanach, dokąd samochodem można dotrzeć w kilkanaście godzin, a samolotem w dwie.
…
Słowenia, bo o niej mowa, jest jednym z najmniejszych, ale jednocześnie i najpiękniejszych krajów Europy. Znaczący obszar tej byłej jugosłowiańskiej republiki, a obecnie członka Unii Europejskiej, szczycącego się stabilną gospodarką i relatywnie wysokim poziomem życia, pokrywają wysokie góry. Najwyższy szczyt Triglav wznosi się aż na 2864 metry ponad poziom morza. Nie brak tu również rzek, jezior, a oknem na świat jest nieduży, ale piękny skrawek adriatyckiego wybrzeża na półwyspie Istria. Tak korzystne położenie geograficzne warunkuje kierunek rozwoju niedużego państwa – od lat jedną z najważniejszych gałęzi słoweńskiej gospodarki jest turystyka – i to bynajmniej nie ta tradycyjna, związana ze zwiedzaniem czy biernym plażowaniem. Słowenia jest jakby stworzona dla turystyki aktywnej, dlatego przyciąga niczym magnes ludzi zwariowanych na punkcie raftingu, kanioningu, hydrospeedu*, skałkowej wspinaczki, eksploratorów jaskiń, paralotniarzy, amatorów skoków na bungee, snowboardu, jazdy konnej czy rowerów górskich, stając się europejskim odpowiednikiem nowozelandzkiego miasta Queenstown, okrzykniętego światową stolicą sportów ekstremalnych. Z tym pięknym, położonym na antypodach krajem, łączy Słowenię jeszcze jedno: otóż jest wprost wymarzonym miejscem do uprawiania wędkarstwa muchowego. Ten, kto choć raz odwiedzi Alpy Julijskie z muchówką w ręku, będzie tak zafascynowany rybnością słoweńskich rzek i pięknem krajobrazów, że postanowi przyjeżdżać tu kilka razy do roku. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza, gdyż w ten swoisty „nałóg” wpadłem po uszy i ja sam, i wielu moich przyjaciół.
Trzy dni, które zamieniły mnie w muszkarza
Jesiennego wyjazdu nad Savę nie zapomnę długo. Trzy dni łowienia obdarzyły mnie, „muchowego żółtodzioba”, ponad siedemdziesięcioma (!) pstrągami. Wyniki kolegów były również spektakularne. Na pewno wpływ na takie wyniki miała opieka przewodnika, ale pomimo tego udogodnienia trudno wyobrazić sobie lepsze łowisko i trudno o lepszą zachętę na początek nauki nowej metody. Przeciętne rozmiary łowionych pstrągów tęczowych oscylowały w granicach kilograma, padło też sporo sztuk przekraczających dwa. W trakcie holu straciłem rybę w granicach 5-6 kilo. Pstrągi potokowe były mniejsze, ale trafiła się też jedna okazała sztuka w granicach 2 kilo. Ponadto złowiliśmy kilkanaście przyzwoitych, ponad czterdziestocentymetrowych lipieni, klenia i jedną niewymiarową głowatkę. Ryby brały na różne muchy: od suchych (potokowce i lipienie), poprzez mokre (potokowce), streamery (tęczaki i głowatka) aż po podawane daleko nimfy (tęczaki i lipienie).
Po tym wyjeździe już nic nie będzie takie, jak kiedyś. Ja, zaprzysiężony spinningista, bez pamięci zakochałem się w muchówce! I w Słowenii, którą będę teraz systematycznie odwiedzał – raz wiosną i raz jesienią. A wszystko dzięki Panu Markowi, któremu niniejszym serdecznie dziękuję za wspaniałą wędkarską poradę!
Sava Bohnijka
Legendarna Sava Bohinjka należy do najlepszych łowisk muchowych w Europie. Słynie z olbrzymich pstrągów potokowych i tęczowych, są w niej też liczne lipienie i okazałe głowacice. W okolicy Bledu (poniżej jeziora Bohinj) podzielona jest na 4 strefy. Dzienne ceny licencji w zależności od strefy wynoszą od 30 do 80 euro (najdroższa jest strefa szczególnie bogata w okazy zwana „trophy”, na którą sprzedawanych jest tylko 5 licencji dziennie wyłącznie w systemie catch & release). Licencje podzielone są na tańsze, bez możliwości zabierania złowionych ryb, i droższe, z możliwością zabrania 3 ryb dziennie. Sezon trwa od maja do października, ale pstrąg potokowy może być łowiony (zabierany, bo jako “przyłów” zawsze się może trafić) do końca września, a lipień od początku czerwca. Dozwolone jest łowienie na jedna muchę z hakiem bezzadziorowym, dopuszczone są indykatory, nie wolno dociążać linek muchowych ołowiem, ale można używać tonących końcówek. W miejscowym sklepie (Bled) można zakupić skuteczne sztuczne muchy w cenie 1-3 euro za sztukę. Zakwaterowanie ze śniadaniem w pensjonacie kosztuje 36 euro dziennie za pokój dwuosobowy. Przewodnik wędkarski kosztuje 115 euro za dzień (przy grupie 3-4 osobowej). Cena biletu lotniczego z Warszawy do Ljubljany wynosi ok. 800,- zł. Jadąc samochodem trzeba się liczyć z zakupem winiety – półroczna kosztuje 35 euro.
Więcej informacji można uzyskać buszując po internecie lub kontaktując się z biurem turystyki wędkarskiej Eventur Fishing, posiadającym w swej ofercie atrakcyjne cenowo kwatery i pensjonaty …
Piotr Motyka www.wyprawynaryby.pl
Cały artykuł w wersji PDF – Słowenia jak Nowa Zelandia

Leave a Reply